
ŻAŁOBA NARODOWA
10.04.2010 r.
KATYŃ 1940
Katyń jest dla Polaków szczególnym symbolem zbrodniczej polityki systemu sowieckiego wobec narodu polskiego. „Zbrodnia katyńska” jest pojęciem umownym. Odnosi się ono do jednego z miejsc masowych mordów polskiej elity przywódczej, które zostało najwcześniej odkryte – lasu katyńskiego pod Smoleńskiem.
Zbrodnia katyńska to skrytobójczy mord dokonany przez Sowietów na blisko 22 tysiącach obywatelach państwa polskiego, których – po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski 17 września 1939 r. – wzięto do niewoli lub aresztowano. Na podstawie tajnej decyzji biura partii bolszewików z 5 marca 1940 r., zgładzono strzałem w tył głowy około 15 tysięcy jeńców przetrzymywanych wcześniej w obozach specjalnych NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku oraz 7 tysięcy osób osadzonych w więzieniach zachodnich obwodów republik Ukraińskiej i Białoruskiej, tj. terenach wschodnich Polski, włączonych w 1939 r. do Związku Sowieckiego.
Ofiarami byli znaczący obywatele państwa polskiego: oficerowie Wojska Polskiego i policji, urzędnicy administracji państwowej oraz przedstawiciele intelektualnych i kulturalnych elit Polski. Zginęli zakopani bezimiennie w masowych dołach cmentarnych – co najmniej w pięciu miejscach na terenie Związku Sowieckiego. Jeńcy z trzech obozów specjalnych NKWD transportowani byli pociągami w kwietniu i w maju 1940 r. do miejsc egzekucji: Katynia (obóz w Kozielsku), Kalinina (obóz w Ostaszkowie), Charkowa (obóz w Starobielsku). Zabici w Kalininie (obecnie Twer) zakopani zostali w Miednoje. Pozostali, przetrzymywani w więzieniach i tam mordowani, grzebani byli w nieustalonych dotąd miejscach; znane są dwa w białoruskiej i ukraińskiej republice ZSRR (Kuropaty pod Mińskiem i Bykownia pod Kijowem).
Sprawa katyńska była przez cały okres ZSRR jedną z najściślej strzeżonych tajemnic Kremla. Gdy po zakończeniu II wojny, podczas procesów norymberskich Związkowi Sowieckiemu nie udało się obarczyć winą za ten mord Niemców, władze sowieckie na stałe przyjęły wbrew faktom wykładnie „kłamstwa katyńskiego”: Sowieci nie mają nic wspólnego z mordem na polskich oficerach – za wszystko odpowiedzialny jest niemiecki faszyzm.
Katyń 2010
10 kwietnia 2010 r. w lesie smoleńskim miały się odbyć uroczystości związane z 70. rocznicą eksterminacji elit przywódczej państwa polskiego dokonanej przez sowietów w 1940 r. W uroczystościach tych mięli wziąć udział Prezydent III RP Lech Kaczyński i jego małżonka wraz z liczną delegacją wysokich urzędników państwowych, duchownych oraz przedstawicieli Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich. Niestety, samolot rozbił się na lotnisku w Smoleńsku, a wszystkie osoby znajdujące się na jego pokładzie, zginęły.
W związku z tym tragicznym wydarzeniem, które okryło żałobą cały naród,
nauczyciele i uczniowie naszego gimnazjum
zebrali się 13 kwietnia na uroczystym apelu,
aby minutą ciszy wspólnie uczcić pamięć ofiar sobotniej katastrofy w Smoleńsku, jak również tych, którzy zostali wymordowani w Katyniu w 1940 roku. Wyrazem naszej pamięci i szacunku, a jednocześnie zapewnieniem, że będziemy kontynuować rozpoczęte przez Pana Prezydenta dzieło, było odśpiewanie naszego hymnu narodowego.
Prezydent Lech Kaczyński złożył najwyższą ofiarę, bo ofiarę ze swojego życia, w imię wartości, które cenił i wyznawał. Wartości te oraz niezwykłe oddanie Ojczyźnie wybrzmiewają doskonale w słowach „Mowy katyńskiej” , którą Prezydent miał wygłosić w sobotni poranek w Lesie Katyńskim, dlatego na apelu odczytano jej treść.
Na zakończenie wspólnie odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji osób tragicznie zmarłych oraz wszystkich rodzin pogrążonych w smutku po ich utracie.
Pozostajemy solidarni ze wszystkimi rodzinami, które straciły najbliższych oraz całym narodem, który przeżywa te wielką stratę, modląc się codziennie za ofiary katastrofy w Smoleńsku. Naszym codziennym refleksjom towarzyszą słowa homilii Kardynała Prymasa Józefa Glempa wygłoszonej podczas nabożeństwa żałobnego w dniu katastrofy: "Przez nasze narodowe szeregi przeszedł Bóg i przez cieniutką granicę między życiem a śmiercią skinął na tych najbardziej dojrzałych i poprosił ich prosto z samolotu do siebie. Tam, w pobliżu Katynia, jest jakby dyskretny właz do nieba. Przed 70 laty - wtedy, co noc przechodzili polscy żołnierze czwórkami, kompaniami, ponad 200 chłopa każdej nocy. Dziś przeszła grupa skromniejsza, ale za to dwaj prezydenci, kilku generałów, biskupi, ministrowie. Fundamentem naszego żalu i bólu jest to, że urwała się nadzieja, jaką z tymi osobami łączyliśmy".